www.centrum-sauny.pl - Centrum Sauny

Franek i Stefan w saunie

Grudzień 7th, 2008

Franek i jego kolega Stefek wybrali się do sauny. To było wielkie wydarzenie, gdyż po raz pierwszy pozwolili sobie na taki rarytas dla ciała i duszy. Znali się od lat dzieciństwa, gdy razem bawili się w piaskownicy, grając w kapsle. Potem spędzili młodzieńcze lata w tej samej podstawówce, szkole zawodowej i obecnie pracowali w fabryce konserw, przy maszynach. Dalej mieszkali w pobliżu siebie, zaledwie 10 metrów. Jak Franek chciał coś od Stefana, to wystarczyło że wrzasnął co sił przez okno, a Stefan się zjawiał u przyjaciela i na odwrót. Na pomysł z sauną wpadł Stefan, wyczytał gdzieś o właściwościach sauny – jak dobrze wpływa na krążenie, mięśnie i odporność. Ostatnio w wyniku ciężkiej pracy obojgu brakowało choć paru chwil odprężenia i relaksu. Surfując po Internecie wpisali do wyszukiwarki słowo – sauny trójmiasto i wybór padł na obszar najbliżej położony ich miejsca zamieszkania – sauny w Sopocie. A może to sauna o której marzy Jasiu?
Teraz właśnie szli żwawym krokiem, wyelegantowani z włoskami na żelu zaczesanymi na boczek. Jeden i drugi w świeżej koszuli i materiałowych spodniach. Obaj mieli już trochę „wzięte”, po kieliszeczku. Żaden nie wiedział jak się zachować w takim miejscu jak sauna, ale te problem zdawał się być przyćmiony możliwością zaznania prawdziwego wypoczynku. Przebrali się szatni i zajęli miejsca na drewnianych ławkach. Poczuli jak przyjemnie alkohol rozchodzi się w po całym organizmie. W saunie było oprócz ich dwoje jeszcze kilkoro ludzi. Każdy zajęty sobą, cieszący się spokojem i ciepłem. Stefan bacznie przyglądał się wyposażeniu, uwagę jego zwrócił sterownik do sauny, wiszący na przeciwległej ścianie. Rzekł do kompana: Kurde, Franek nie mogę uwierzyć mają tu nawet wejście na szyfr albo kod jakiś. Rozmówce na to odpowiedział: Nie… to jest przecie domofon. Jak ci czego brakuje, to wciskasz guzik i wołasz. Stefek zdecydował się wypróbować wynalazku. Podszedł bliżej, zobaczył czy nikt nie patrzy i nacisnął palcem pierwszy guzik. Pokazały się jakieś wzrastające cyferki. Nie wiedział, cóż to może znaczyć, gdyż opisy było po angielsku. Mimochodem nachylił się do urządzenia i szepnął: Tu Stefan do bazy. Próbuje tylko. Jest dobrze, niczego nie potrzebujemy.
Po kilkunastu minutach w saunie zrobiło się bardzo ciepło. Jej bywalcy poczęli odczuwać drobny dyskomfort. Nie była to bowiem bardzo silnie nagrzana sauna fińska, gdzie wysoka temperatura jest zaletą. Ludzie powoli zbierali się do wyjścia. Franek odezwał się do kolego: Jaki tu skwar. Oboje zdecydowali się wyjść z sauny, jak poprzedni goście. Kierownik wpadł do środka z impetem, nawet nie zauważywszy pozostałych klientów sauny. Podszedł do sterownika i zaczął coś przestawiać. Po czym rzekł do siebie: Cholerni nicponi. Sprawca akcji ze sterownikiem spojrzał na przyjaciela, a ten powiedział: Jeny Stefan, po co go wzywałeś. Drugi zaczął się bronić: Wcale nie, przecież powiedziałem, niczego nam nie trzeba. Franek po minucie wpadł na pomysł: No to stary idź jeszcze raz, naciśnij to samo i powiedz, żeby ten zdenerwowany gościu przyniósł nam coś na żołądek, zgłodniałem…

Napisano w humor w saunie

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.