Piątek 13-tego w saunie
Czwórka znajomych wybrała się do ośrodka Spa, położonego w odludnej miejscowości by wypróbować na swojej skórze zabiegów odnowy biologicznej. Gdy zbliżali się na miejsce, nigdy by się nie domyślili, że w tym ośrodku przed dwudziestu laty wydarzyła się okropna tragedia. Mały Freddy dostał w głowę parówką ze śniadania, w wyniku tego nieszczęśliwego wypadku uciekł do lasu i ślad o nim zaginął. Matka Freddego szalała z rozpaczy. Leczy gdy wygrała w Lotka poderwała przystojnego, dwudziestoletniego masażystę i uciekła z nim do Vegas.
Tymczasem wycieczkowicze zjawili się w ośrodku. Pierwsze o czym myśleli to kąpiel w jacuzzi. Każde z nich chciało zanurzyć swoje obolałe, zmęczone i pokryte ropiejącymi pęcherzami stopy w wodzie z bąbelkami. Jednak Ashley postanowiła od razu skorzystać z sauny, zanim przyjdą jej znajomi i odór ich spoconych ciał będzie unosił się w powietrzu. Dziewczyna odziała się w ręcznik, nie wiedząc, że to tak naprawdę zasłonka na okna i przestąpiła próg sauny. Poczuła na skórze przyjemną falę gorąca rozchodzącego się w postaci pary wodnej z pieca do sauny. Zamknęła oczy i rozmarzyła się. Hej dziewczyno wstań ze mnie- usłyszała cichy głos. Okazało się, że przez zamglony obraz jaki dawała sauna nie dostrzegła jeszcze jednego gościa tego miejsca. Była to staruszka, taka krucha i drobna. Przypominała Ashley jej własną babcię, tego popołudnia, gdy piekły razem pierniki. Uśmiechnęła się czule i wyciągnęła dłonie w kierunku kobieciny by pomóc jej wstać. Chwila, jestem hetero, rzekła babcia i opuściła saunę. Ashley została sama zupełnie nie rozumiejąc zaistniałej sytuacji.
Nagle z drugiego końca sauny w miejscu gdzie stał piec do sauny ujrzała jakąś skuloną postać. Kim jesteś – spytała. Mam na imię Freddy i nie lubię parówek. Ochh, biedny mały, pomyślała Ashley… Ja też nie lubię parówek. Dziewczyna wstała z drewnianej ławki sauny i wolnym krokiem podeszła do chłopca. Lecz jak już przemierzyła krótki odcinek chłopca nie było. W jednej chwili Ashley ogarnął strach. Chciała wybiec z sauny, ale drzwi były zamknięte. Krzyknęła, ale nikt nie usłyszał. W pewnym momencie znów ujrzała Freddy’ego. W jednej ręce trzymał widelec, a na nim nadziana była ociekająca tłuszczem parówka. Krzyk wydobył się mimowolnie z ust rozhisteryzowanej nastolatki – Nieee! Błagam, proszę, nie rób tego. Nieee! Błagammm, tylko nie parówka. Ale było już za późno. Chłopiec, a właściwie zjawa kazała dziewczynie zjeść całą parówkę i jeszcze z dodatkiem musztardy….okropność.
Gdy znajomi Ashley odnaleźli ją w saunie, z buzią umazaną żółtą substancją i wytrzeszczonymi oczyma, nie mieli wątpliwości, że zaszła tu tragedia, przecież Ashley była wegetarianką, nigdy nie zjadła by mięsa – wydedukowali wszyscy. Wpadliśmy na trop niezłej afery, zaraz dodali. Od tej pory będziemy zajmować się właśnie tajemniczymi zagadkami. Dziękujemy ci sauno za sens życia, rzekła Wilma. Opuścili oni ośrodek Spa a w drodze do domu przygarnęli brązowego, łaciatego psa, a Kudłaty nadał mu imię Scooby Doo. Od wydarzenia w saunie minęły lata, a troje przyjaciół wraz ze Scoobym jeździ po całym świecie w poszukiwaniu zagadek do rozwiązania.
Napisano w humor w saunie, opowiadania

Listopad 23rd, 2008 at 14:18
[...] ogniem i to było najważniejsze dla bohatera. Kolejna misja zakończyła się sukcesem. W saunie zaś, pod zawalonym balastem skał, miotał się gorączkowo Kolanikow i odgrażał się w [...]
Listopad 27th, 2008 at 11:58
już nigdy nie zjem parówki